Jest to zupełnie w porządku, iż nie mamy żadnej religii aryjskich ras uciśnionych: albowiem to jest sprzeczność: rasa panów albo jest górą, albo znika.

139.

Mówi się dzisiaj dużo o duchu semickim Nowego Testamentu: ale to, co się tak nazywa, jest li tylko kapłańskim — i w aryjskiej księdze praw najczystszej rasy, w Manu72, ten rodzaj „semityzmu”, tzn. duch kapłański jest gorszy niż gdziekolwiek.

Rozwój żydowskiego państwa kapłańskiego nie jest oryginalny: schemat poznali oni w Babilonie: schemat jest aryjski. Jeśli tenże później przy przewadze krwi germańskiej dominował w Europie, to było to zgodne z duchem rasy panującej: był to wielki atawizm. Germańskie średniowiecze zmierzało do przywrócenia aryjskiego ustroju kastowego.

Muhammedanizm73 nauczył się znowu od chrześcijanizmu: używania „tamtego świata” jako narzędzia kary.

Schemat niezmiennej społeczności, z kapłanami na czele: najstarszy wielki produkt kulturalny Azji w dziedzinie organizacji — musiał naturalnie pod każdym względem zniewalać do rozmyślania i naśladownictwa. Jeszcze i Platona: ale przede wszystkim Egipcjan.

140.

A. W takim stopniu, w jakim chrześcijanizm dziś jeszcze okazuje się potrzebnym, człowiek jest jeszcze nieokiełznany i nieszczęsny...

B. Z innego punktu widzenia chrześcijanizm nie jest potrzebny, lecz w najwyższym stopniu szkodliwy, ale działa pociągająco i uwodzicielsko, ponieważ odpowiada chorobliwemu charakterowi całych warstw, całych typów teraźniejszej ludzkości... typy te oddają się swej skłonności, kiedy poddają się chrześcijańskim aspiracjom — décadents wszelkiego rodzaju.

Należy tutaj ściśle odróżniać między A. i B. W wypadku A. chrześcijanizm jest środkiem leczniczym, co najmniej środkiem ukrócenia (aby przezeń w pewnych okolicznościach uczynić chorym: co może być pożyteczne w celu przełamania nieokiełznaności i nieokrzesania). W wypadku B. chrześcijanizm jest symptomatem samej choroby, pomnaża décadence; tutaj przeciwdziała on wzmacniającemu systemowi traktowania, tutaj jest on instynktem chorego, zwracającym się przeciwko temu, co jest dla niego zbawienne.