Moralistyczny naturalizm: sprowadzenie pozornie wyemancypowanej, nadprzyrodzonej wartości moralności do jej „natury”: to znaczy do naturalnej immoralności, do naturalnej „pożyteczności” itd. Tendencję tych rozważań mogę określić jako moralistyczny naturalizm: moim zadaniem jest wartości moralne pozornie wyemancypowane i pozbawione natury przełożyć na powrót na ich naturę — to znaczy na ich naturalną „immoralność”.
2. Jak cnotę przywodzi się do panowania
193.
O ideale moralisty. (Przedmowa). Przedmiotem tego traktatu jest wielka polityka cnoty. Przeznaczyliśmy go na pożytek tym, którym musi zależeć na tym, żeby nauczyć się, nie jak się staje cnotliwym, lecz jak się robi cnotliwym — jak się cnotę przywodzi do panowania. Chcę nawet udowodnić, że aby chcieć tej jednej rzeczy — panowania cnoty — winno się zasadniczo nie chcieć tamtej drugiej; właśnie przez to człowiek rezygnuje ze stania się cnotliwym. Ofiara jest wielką, ale cel wart jest może takiej ofiary. A wart jest nawet większych!... I niektórzy z najsławniejszych moralistów zaryzykowali tak wiele. Oni mianowicie poznali już i uprzedzili prawdę, której ten traktat ma po raz pierwszy nauczać, że panowanie cnoty można osiągnąć stanowczo jedynie za pomocą tych samych środków, przy pomocy których osiąga się panowanie w ogóle, w każdym razie nie przez cnotę...
Przedmiotem tego traktatu jest, jak się rzekło, polityka cnoty. On ustanawia ideał tej polityki, opisuje ją taką, jaką by być musiała, gdyby na ziemi cośkolwiek doskonałym być mogło. Obecnie żaden filozof nie będzie miał wątpliwości co do tego, co jest typem doskonałości w polityce; mianowicie machiawelizm. Ale machiawelizm, pur, sans mélange, cru, vert, dans toute sa force, dans toute son âpreté104 jest nadludzkim, boskim, transcendentnym, ludzie nigdy go nie dosięgną, co najwyżej zaledwie musną. A i w tym ciaśniejszym rodzaju polityki, w polityce cnoty ideał zdaje się nigdy nie był osiągnięty. Platon także dotknął go zaledwie. Nawet w najbardziej nieuprzedzonych i najbardziej świadomych moralistach (a to jest przecież nazwa dla takich polityków moralności, dla wszelkiego rodzaju założycieli nowych potęg moralności) odkrywa się, pod warunkiem, iż się ma oczy dla rzeczy ukrytych, ślady tego, że i oni spłacili daninę ludzkiej słabości. Wszyscy oni aspirowali do cnoty także i dla siebie, przynajmniej w chwilach swego znużenia: jest to pierwszy i kapitalny błąd moralisty, jako tego, który ma być immoralistą czynu: że takim właśnie wydawać mu się nie wolno, to jest rzecz inna. Albo raczej nie jest to rzecz inna: takie zasadnicze zaparcie się siebie (wyrażając się słowami morału: udawanie) należy do kanonu moralisty i jego najosobistszej nauki o obowiązkach: bez tego zaparcia się siebie nie osiągnie on nigdy swojego rodzaju doskonałości. Wyzwolenie od moralności, także i od prawdy, gwoli temu celowi, który wynagradza wszelką ofiarę: gwoli panowaniu moralności — tak brzmi ów kanon. Moralistom potrzebna jest poza cnoty, także i poza prawdy; ich błąd zaczyna się dopiero tam, gdzie poddają się cnocie, gdzie tracą panowanie nad cnotą, gdzie sami stają się moralni, prawdziwi. Wielki moralista jest, między innymi, koniecznie także i wielkim aktorem; jego niebezpieczeństwem jest to, że jego udawanie niepostrzeżenie staje się naturą; jego ideałem zaś jest w boski sposób oddzielać swoje esse od swego operari105; wszystko, co czyni, musi on czynić sub specie boni106 — ideał to wysoki, daleki, pełen uroszczeń! Ideał boski! I rzeczywiście słuch niesie, że moralista naśladuje przez to wzór niemały, bo samego Boga: Boga, tego największego immoralistę czynu, jaki istnieje, immoralistę, który tym nie mniej jednak umie pozostać tym, czym jest, dobrym Bogiem...
194.
Do krytyki księgi praw Manu107. Cała ta księga spoczywa na świętym kłamstwie. Czyż to dobro ludzkości inspirowało ten cały system? Ten typ człowieka, wierzący w interesowność każdego postępku, byłże on w tym zainteresowany, czy też nie, żeby dopiąć przeprowadzenia tego systemu? Poprawiać ludzkość — co inspirowało ten zamiar? Skąd zostało wzięte pojęcie „lepszy”?
Znajduje się typ człowieka, mianowicie kapłański, który czuje się normą, szczytem, najwyższym wyrazem gatunku „człowiek”: z siebie bierze on pojęcie „lepszy”. Wierzy on w swoją wyższość, chce ją mieć faktycznie: przyczyną świętego kłamstwa jest wola mocy...
Ustanowienie władzy: w tym celu panowanie pojęć, które kapłanom dają non plus ultra108 mocy. Moc przez kłamstwo — w przeświadczeniu o tym, że się jej nie posiada fizycznie, militarnie... kłamstwo jako suplement mocy — jest to nowe pojęcie „prawdy”.
Myli się, kto przypuszcza tutaj nieświadomy i naiwny rozwój, pewnego rodzaju oszukiwanie samego siebie... Fanatycy nie są wynalazcami takich przemyślanych systemów ucisku... Tutaj pracowała rozwaga z najzimniejszą krwią, ten sam rodzaj rozwagi, jaką miał taki Platon, kiedy wymyślał sobie swoje „państwo”. „Trzeba chcieć środków, gdy się chce celu” — wszyscy prawodawcy zdawali sobie jasno sprawę z tego przeświadczenia polityków.