513.
Do silniejszych. — Wy, krzepsze215 i wynioślejsze duchy, o jedno was prosimy: nie obarczajcie nas nowymi brzemionami, lecz weźcie raczej nieco naszego ciężaru na siebie, bowiem jesteście silniejsi! Jednakże wy lubicie czynić wprost przeciwnie: ponieważ wam chce się latać, więc my powinniśmy okrom216 swych własnych brzemion dźwigać jeszcze wasze: to znaczy winniśmy pełzać!
514.
Przyrost piękności. — Dlaczego piękność wzmaga się w miarę cywilizacji? Gdyż człowiekowi cywilizowanemu rzadko i coraz rzadziej nastręczają się trzy sposobności do brzydoty: po pierwsze uczucia w swych najdzikszych przejawach, po wtóre niepomiarkowane wysiłki fizyczne, po trzecie konieczność napawania trwogą, co na niższych i groźniejszych szczeblach kultury jest tak wielka i częsta, iż określa nawet gesty i ceremoniały, a brzydotę czyni obowiązkiem.
515.
Nie pozwalajmy swemu demonowi wchodzić w bliźnich! — Pozostańmyż217 na teraz przy tym, iż życzliwość i dobre uczynki stanowią istotnie cechę dobrego człowieka; niechaj wszakże będzie wolno nam dodać: „z tym zastrzeżeniem, iż przede wszystkim względem siebie samego będzie on usposobiony życzliwie i dobroczynnie!” Gdyż bez tego warunku — mianowicie, kiedy przed sobą ucieka, siebie nienawidzi, krzywdę sobie czyni — nie jest on na pewno dobrym człowiekiem. Ratuje się on wówczas ucieczką przed sobą samym w dusze innych: niechże ci inni mają się na baczności, by źle na tym nie wyszli, lubo218 pozornie życzy on im jak najlepiej! — A jednak właśnie tych ludzi, co przed ego uciekają i je nienawidzą, co żyją w innych i dla innych — z równą stanowczością jak bezmyślnością zwano dotychczas „nieegoistycznymi”, a zatem „dobrymi”!
516.
Skłaniajmy do miłości! — Kto siebie samego nienawidzi, tego należy się lękać, gdyż rzuci on nas na pastwę swej goryczy i zemście. Baczmyż tedy, jak go skłonić, by pokochał siebie!
517.
Rezygnacja. — Co to jest rezygnacja? Jest to najwygodniejsza pozycja chorego, co długo rzucał się śród mąk, by ją znaleźć i utrudził się tym rzucaniem — aż oto ją znalazł!