518.

Oszukany. — Gdy zamierza się działać, należy zaprzeć swe podwoje przed wątpieniem — rzekł człowiek czynu. — A nie lękasz się ty w ten sposób być oszukanym? — odparł człowiek myśli.

519.

Wiekuiste święto umarłych. — Z całego obszaru dziejów zda się dolatywać niby nieustająca mowa pogrzebowa: grzebano i grzebie się jeszcze swe ukochania, swe myśli i nadzieje, otrzymując w zamian gloria mundi219, to znaczy pompatyczność mowy pogrzebowej. Ma to być lekarstwem na wszystko! A mówca pogrzebowy jest wciąż jeszcze największym dobroczyńcą ludzkości.

520.

Wyjątkowa próżność. — Człowiek ów posiadł ku swej pociesze jedną górną220 właściwość: na resztę swej istoty (a omal wszystko jest resztą!) — oko jego patrzy pogardliwie. Wypoczywa on jednakże po sobie samym, pielgrzymując niejako do swej świętości; już sama ku niej droga zda się mu niby wstępowaniem na szerokie, połogie schody — a wy okrutni zwiecie go dlatego próżnym!

521.

Głuchota mądrości. — Codziennie słuchać, co inni o nas mówią, lub na domiar zagłębiać się w przypuszczeniach, co oni o nas myślą — to może przyprawić o zgubę najsilniejszego człowieka. Toć ludzie pozwalają nam istnieć jedynie dlatego, by mogli zawsze co do nas mieć słuszność! Bylibyśmy dla nich nie do zniesienia, gdybyśmy wbrew nim mieli lub, co więcej, chcieli mieć słuszność! Słowem, zróbmy ustępstwo ogólnej zgodzie, nie słuchajmy, co o nas mówią, bądźmy głusi na pochwały, nagany, życzenia i nadzieje, nie myślmy nawet o tym!

522.

Skryte pytania. — Przy wszystkim, co ktoś dobywa z siebie na jaw, można zapytać: co ma to ukryć? Od czego ma to wzrok nasz odwrócić? Jaki przesąd ma to rozbudzić? A ponadto jeszcze: jak daleko sięga subtelność tego udania? I w czym on przy tym się myli?