523.

Zazdrość samotnika — Między towarzyskimi i samotniczymi naturami zachodzi następująca różnica (oczywiście, o ile jedne i drugie mają ducha!): pierwsze bywają zadowolone lub omal zadowolone z jakiejś rzeczy bez względu na to, jaka ona jest, z tą chwilą, gdy uda się im znaleźć na nią w swym duchu szczęśliwy, nadający się do popisu zwrot — to jedna je nawet z diabłem! Natomiast samotnicy lubują się i udręczają w cichości jakąś rzeczą, nienawidzą pomysłowego świetnego roztaczania swych najwewnętrzniejszych problematów, podobnie jak — nazbyt wyszukanego stroju na swej kochance nienawidzą: posępnie wówczas spoglądają na nią, jak gdyby budziło się w nich podejrzenie, że chce ona podobać się innym! Na tym polega zazdrość wszystkich samotnych myślicieli oraz namiętnych marzycieli w stosunku do esprit221.

524.

Następstwa pochwały. — Wielka pochwała zawstydza jednych, rozbudza bezczelność w drugich.

525.

Nie bądźmy symbolami! — Żal mi panujących: w stosunkach towarzyskich nie wolno im zstąpić ani na chwilę ze swego piedestału, więc uczą się poznawać ludzi jeno z niewygodnej, fałszywej pozycji; nieustanny przymus, by coś oznaczać, przekształca ich w końcu istotnie w uroczyste zera. — Podobnie dzieje się ze wszystkimi tymi, którzy uważają za swój obowiązek być symbolami.

526.

Ukryci. — Nie zdarzyłoż się wam jeszcze spotkać ludzi, co tłumią bicie swego wniebowziętego serca i wolą umilknąć, niż postradać wstyd miary? — A tych nieznośnych, lecz nieraz tak dobrotliwych, nie spotkaliżeście222 także, co poznani być nie chcą, co wciąż zacierają swe ślady na piasku, ba, oszukują nawet innych i siebie, byle pozostać w ukryciu?

527.

Rzadka powściągliwość. — Bywa to nieraz niepoślednią oznaką humanitarności, gdy nie chcemy sądzić o kimś i wzbraniamy się myśleć o nim.