533.

Małe dawki. — By jakaś zmiana dotarła możliwie głęboko, należy stosować środki w najmniejszych dawkach, ale nieustannie i przez długie czasy. Cóż wielkiego da się od razu stworzyć? Miejmy się zatem na baczności i morału w tym stanie, w jakim do niegośmy nawykli, nie zastępujmy pospiesznie i gwałtownie jakąś nową oceną rzeczy — nie, żyjmy w nim jeszcze długo, bardzo długo — aż kiedyś wreszcie uprzytomnimy sobie, iż nowa ocena wartości wzięła w nas stanowczo przewagę i że małe jej dawki, do których nam odtąd przywyknąć należy, zakorzeniły w nas nową naturę. — Toć jęło już nam świtać, iż ostatnia próba wielkiego przeistoczenia wartości w dziedzinie polityki — mianowicie wielka rewolucja — nie była niczym więcej, niż patetycznym i krwawym znachorstwem, co nagłym przesileniem potrafiła rozbudzić w wierzącej Europie nadzieję niezwłocznego uzdrowienia — wszystkich politycznie schorzałych czyniąc przez to od tej chwili niecierpliwymi i niebezpiecznymi.

534.

Prawda potrzebuje potęgi. — Prawda sama w sobie bynajmniej potęgą nie jest — mimo iż wręcz przeciwnie zwykli utrzymywać koloryzujący zwolennicy oświecenia! — Owszem, musi ona przeciągać potęgę na swą stronę lub sama przerzucać się na stronę potęgi, gdyż inaczej nie ujdzie zguby! Rzecz to obecnie dostatecznie i aż nadto dowiedziona!

535.

Narzędzie tortury. — Oburza to w końcu, gdy bezustannie się widzi, z jakim okrucieństwem pysznią się niektórzy ludzie z odrobiny swych cnót prywatnych wobec nieszczęśników, którym na nich przypadkiem zbywa, jak ich nimi dręczą i ciemiężą. Bierzmy tedy i „zmysł rzetelności” więcej po ludzku, acz niewątpliwie jest on w naszym ręku narzędziem tortury, by dotknąć nim boleśnie wszystkich tych wzniosłych samolubów, co dziś jeszcze swą wiarę całemu pragną narzucić światu — toć sami wypróbowaliśmy je na sobie!

536.

Mistrzostwo. — Mistrzostwo osiąga się wtedy, kiedy w wykonaniu nie znać ani ociągania się, ani usterek.

537

Moralny obłęd geniuszu. — U pewnej odmiany wielkich duchów zdarza się obserwować przykre, poniekąd nawet okropne widowisko: oto najplenniejsze225 ich chwile, loty ich w oddal i wzwyż zdają się nie odpowiadać ich całkowitemu ustrojowi i przewyższać pod pewnym względem ich siły, skutkiem czego za każdym razem pozostaje w nich jakaś wada, a z czasem ogólna wadliwość machiny, co znów u tak wysoce rozwiniętych natur, jakimi są wspomniane, w różnych moralnych i intelektualnych o wiele regularniej przejawia się symptomatach, aniżeli w niedomaganiach cielesnych. Zatem niepojęta lękliwość, próżność, złość, zawiść, gnębiące przygnębienie, co nagle z nich wytryska, cała osobista małość i niewolność natur, na podobieństwo Rousseau’a i Schopenhauera, mogłaby snadnie226 być następstwem przewlekłej choroby sercowej: ta z kolei następstwem choroby nerwowej, ta zaś w końcu następstwem — —. Dopóki geniusz w nas gości, pełni jesteśmy odwagi, ba, nawet szaleństwa, nie dbamy o życie, zdrowie i cześć; za dnia krążymy wolniej od orła, w mrokach pewniejsi jesteśmy od sowy. Aliści227 porzuca on nas nagle i równie nagle ogarnia nas głęboki lęk: nie pojmujemy już siebie, bolejemy wszystkimi bólami przeżytymi i nieprzeżytymi, jesteśmy niczym śród nagich skał przed burzą i zarazem niby biedne duszyczki dziecięce, co drżą przed każdym szmerem i cieniem. — Trzy czwarte wszystkiego złego, dokonywanego na świecie, dzieje się z bojaźliwości: ta zaś w pierwszym rzędzie jest zjawiskiem fizjologicznym!