553.
Przodem. — Sławiąc postęp, sławi się jeno ruch oraz tych, którzy nie pozwalają ugrząźć nam na miejscu — w pewnych okolicznościach jest to czyn niemałej wagi, zwłaszcza jeżeli żyje się wśród Egipcjan. Atoli w ruchliwej Europie, gdzie, jak zazwyczaj się powiada, ruch „rozumie się sam przez się” — ach, gdybyż nam udało się coś zeń wyrozumieć! — chlubnie jest iść przodem, należeć do tych, co idą przodem, to znaczy do tych, co wciąż wybiegają przed siebie, zgoła nie myśląc o tym, czy kto za nimi podąża. „Gdziekolwiek się zatrzymam, wszędy będę samotny: więc po cóż się zatrzymywać! Pustyń jest jeszcze niemało!” — oto, co odczuwa taki prekursor.
554.
Dość już najdrobniejszych. — Należy unikać wydarzeń, o ile się wie, że już najdrobniejsze ryją się z dostateczną siłą w duszy naszej — tych zaś uniknąć niepodobna. Myśliciel winien mieć w sobie przybliżony kanon wszystkich tych rzeczy, których w ogóle rad by jeszcze doświadczyć.
555.
Cztery cnoty główne. — Rzetelności względem siebie, jako też wszelkiej istoty ponadto nam jeszcze życzliwej; waleczności wobec nieprzyjaciela; wspaniałomyślności wobec zwyciężonego, grzeczności — zawsze: oto, czego wymagają od nas cztery cnoty główne.
556.
Przeciw nieprzyjacielowi. — Jakże przedziwnie brzmi licha muzyka i liche argumenty, gdy wyrusza się na nieprzyjaciela!
557.
Nie ukrywajmy wszelako i cnót swoich! — Lubię ludzi, co są niby przejrzysta woda i, mówiąc słowami Pope’a, „pozwalają widzieć także nieczystości na dnie swojego strumienia”. Jednakże i u nich zdarza się także próżność, co prawda, rzadkiego i szlachetnego rodzaju: niektórzy z nich pragną, by jeno nieczystości widziano, zaś na przezrocz wodną, która to umożliwia, zgoła nie zwracano uwagi. Człowiek tej miary, co Gotama Budda, dał wyraz próżności owych nielicznych w następującej formule: „odsłaniajcie swe grzechy przed ludźmi, ale ukrywajcie swe cnoty!”. Nie stanowi to wszakże budującego dla świata widowiska — wykracza bowiem przeciwko smakowi.