558.
„Byle nie zanadto!” — Jakże to często zaleca się jednostkom, by wytknęły sobie cel niemożebny dla nich do osiągnięcia, gdyż przewyższający ich siły, i w ten sposób osiągnęły przynajmniej to, czego ich siły przy najwyższym wytężeniu dokazać mogą! Czy jest to wszakże rzeczą istotnie tak bardzo pożądaną? Czyliż w najlepszych ludziach, co według tej nauki żyją, oraz w najlepszych ich uczynkach nie przejawia się z czasem coś kurczowego i przesadnego, właśnie wskutek nadmiernego wysiłku? A szary całun niepowodzenia nie spowijaż249 dlatego świata, iż wciąż ma się przed oczyma walczących zapaśników i potworne gesty, natomiast uwieńczonych i tryumfujących zwycięzców nie widuje się nigdy?
559.
Co zależy od nas. — Można ze swymi popędami obchodzić się na podobieństwo ogrodnika i, o czym nieliczni tylko wiedzą, zawiązki gniewu, współczucia, zadumy, próżności uczynić równie rodzajnymi i pożytecznymi jak piękne drzewa owocowe w ogrodzie; można powodować się przy tym na podobieństwo ogrodnika dobrym lub złym smakiem i niby francuską czy angielską, holenderską czy chińską manierą; można też wszystko zdać na łaskę przyrody i tylko od czasu do czasu przykładać nieco ręki do upiększenia i ładu; i wreszcie można bez żadnego namysłu lub zastanawiania się pozwolić roślinom, by wzrastały śród swych naturalnych udogodnień i utrudnień, by swobodnie zwalczały się wzajem — ba, nawet można znajdować upodobanie w dzikości takiej i upodobania tego pragnąć, acz z niejedną jest ono połączone przykrością. Wszystko to zależy od nas: lecz iluż to ludzi wie, że to od nas zależy? Czyliż większość nie uważa siebie za dokonane, spełnione już fakty? I czyż wielcy filozofowie nie położyli na tym przesądzie swej pieczęci, głosząc naukę o niezmienności charakteru?
560.
Niech szczęście również blask swój roztacza! — Podobnie jak malarze, co głębokiej świetlistości rzeczywistego nieba żadną miarą osiągnąć nie mogą i dlatego wszystkie barwy, w skład jakiegoś pejzażu wchodzące, o kilka tonów w stosunku do przyrody obniżać muszą: podobnie jak oni natężenie blasku oraz harmonię tonów, odpowiadającą harmonii w przyrodzie, za pomocą tego środka jednakże osiągają: w podobny sposób muszą też postępować poeci i filozofowie, dla których świetlisty blask szczęścia jest nie do osiągnięcia; dostępne im światło zda się niemal słoneczne i jaśni zupełnego szczęścia podobne, gdy wszystkie rzeczy zabarwią nieco ciemniej, aniżeli jest w rzeczywistości. — Pesymista, co powleka wszystkie rzeczy najczarniejszymi i najposępniejszymi barwami, posługuje się jeno ogniami i błyskawicami, niebiańskimi jasnościami oraz tym wszystkim, co jaskrawo świeci i pozbawia bystrości oczy; jaśń istnieje dlań jeno po to, by zwiększała przerażenie i rozniecała przeczucia, jakoby w rzeczach większe skrywały się okropności, aniżeli istotnie się skrywają.
561.
Dusze osiadłe i dusze tułacze. — Dopiero w Hadesie odsłania się oczom naszym posępne tło owej awanturniczej szczęśliwości, co Odyseusza i jemu podobnych spowija jakby w wiekuistą jaśnię fosforyzujących fal morskich — tło, którego nie zapomina się już potem: matka Odyseusza umarła z żalu i tęsknoty do swego dziecka! Jedną istotę ludzką żenie los z miejsca na miejsce, a drugiej, tkliwej i osiadłej, pęka dlatego serce: tak bywa zawsze! Człowiekowi pęka z żalu serce, gdy widzi, że właśnie jego najmilsi zrywają z jego poglądami i z jego wiarą — wchodzi to w skład tragedii, którą wolne duchy tworzą — o której wiedzą też niekiedy! Lecz wówczas muszą one, na podobieństwo Odyseusza, zstępować czasem do umarłych, by złagodzić ich zgryzotę i żałość ich utulić.
562.
Złuda etycznego ładu świata. — Nie masz żadnej wiekuistej konieczności, która by domagała się zmazania i odkupienia każdej winy — było to straszliwą, w najdrobniejszej zaledwie cząstce pożyteczną złudą, jakoby ona istniała — podobnie jak jest złudą, że wszystko jest winą, do czego człowiek jako do winy się poczuwa. Nie rzeczy, lecz poglądy na rzeczy, zgoła nieistniejące, doprowadziły człowieka do takiego rozstroju!