Wygasły sceptycyzm. — Śmiałe porywy są w nowszych czasach rzadsze aniżeli w starożytności i średniowieczu — prawdopodobnie dlatego, iż obecnie nie wierzy się już w przepowiednie, wyrocznie, wróżbiarzy i gwiazdy. To znaczy: jesteśmy już niezdolni wierzyć w jakąś przeznaczoną nam przyszłość na podobieństwo starożytnych, którzy — inaczej niż my — w stosunku do tego, co będzie, o wiele mniej byli sceptykami, niźli w stosunku do tego, co jest.
156.
Z nadmiaru pomyślności. — „Byleby tylko nie było nam za dobrze!” — oto czego obawiali się potajemnie Grecy w okresie swej pomyślności. I dlatego nakazywali sobie umiarkowanie. A my!
157.
Kult „przejawów naturalnych”. O czym to świadczy, iż kultura nasza względem objawów bólu, względem łez, skarg, wyrzutów, gestów wściekłości i upokorzenia nie tylko jest pobłażliwa, lecz nawet je pochwala i do szlachetniejszych konieczności zalicza? — gdy duch filozofii starożytnej miał dla nich pogardę i bynajmniej nie uznawał ich konieczności. Dość przypomnieć, jak Plato — do nieludzkich filozofów niezaliczający się zgoła — wyraża się o Filoktecie sceny tragicznej. Czyżby naszej nowoczesnej kulturze zbywało na „filozofii”? Czyżbyśmy, wedle osądu owych starożytnych filozofów, należeli wszyscy do „motłochu”?
158.
Klimat pochlebcy. — Psich pochlebców nie należy już szukać w pobliżu tronów — monarchowie mają żołnierskie upodobania, a te nie znoszą pochlebstwa. Za to w pobliżu bankierów i artystów pleni się to kwiecie dziś jeszcze.
159.
Wskrzesiciele. — Ludzie próżni cenią jakąś cząstkę przeszłości z tą chwilą wyżej, odkąd powiodło się im wczuć się w nią (zwłaszcza jeżeli jest to rzeczą trudną), co więcej, pragnęliby, o ile możności, znowu ją wskrzesić. A ponieważ ludzi próżnych jest zawsze mnóstwo, przeto niebezpieczeństwo studiów historycznych, gdy odda się im cała jakaś epoka, istotnie jest niemałe: za wiele sił roztrwania się na wszelkiego rodzaju wskrzeszenia. Cały ruch romantyczny najłatwiej snadź106 zrozumieć z tego stanowiska.