Próżni, pożądliwi i niezbyt mądrzy. — Żądze wasze są większe od waszego rozumu, zaś próżność wasza jest jeszcze większa od waszych żądz — takim ludziom, jakimi wy jesteście, należałoby z zasady zalecać sporo praktyki chrześcijańskiej, jako też nieco teorii schopenhauerowskiej!

161.

Piękność zgodna z dachem czasu. — Rzeźbiarze, malarze i muzycy nasi, chcąc tworzyć z ducha czasu, powinni by przedstawić piękno nabrzękłe, olbrzymie i nerwowe: podobnie jak Grecy, którzy pod wpływem swego morału miary, widzieli i odtwarzali piękno jako Apollina belwederskiego. My powinniśmy zwać go właściwie brzydkim! Cóż, kiedy niemądrzy „klasycznicy” przyprawili nas o utratę szczerości!

162.

Tegoczesna ironia. — Obecnie jest w zwyczaju u Europejczyków wszystkie rzeczy wielkie zbywać ironią, gdyż z nadmiaru skrzętności w ich służbie nie ma się czasu brać je poważnie.

163.

Przeciw Rousseau’wi. — Jeżeli to prawda, iż w cywilizacji naszej jest coś nikczemnego: to macie do wyboru wnioskować dalej z Rousseau’em: „ta nikczemna cywilizacja winna jest naszej zdrożnej moralności” lub na odparcie jego wysnuć wniosek „nasza dobra moralność winna jest tej nędzocie cywilizacji. Nasze słabe, niemęskie pojęcie społeczne o dobru i złu, jako też ich olbrzymia przewaga nad ciałem i duszą, spowodowały w końcu osłabienie wszystkich ciał i wszystkich dusz i kłamały ludzi samodzielnych, niezależnych, nieulęknionych, te podpory silnej cywilizacji: spotykane jeszcze resztki zdrożnej moralności są to ostatnie szczęty tych podpór”. Zatem paradoks przeciw paradoksowi! Niepodobna, by prawda znajdowała się po obu stronach: i czy w ogóle jest po jednej z nich? Warto by zbadać.

164.

Może przedwcześnie. — O ile się zdaje, obecny stan rzeczy przedstawia się tak: ze strony tych, którym ciężą istniejące prawidła i obyczaje, pod najrozmaitszymi błędnymi oraz w błąd wprowadzającymi nazwaniami i po większej części śród najzupełniejszej niejasności poczynają się pierwsze próby, by się zorganizować i tą drogą uzyskać prawa: gdy dotychczas, okrzyczani jako zbrodniarze, przestępcy, ludzie wolnych obyczajów i wolnej myśli, odtrąceni przez społeczeństwo, obarczeni wyrzutami sumienia wiedli oni skażony i zakażający żywot. Acz dla nadchodzącego stulecia połączone to będzie z niemałym niebezpieczeństwem i niejednemu zarzuci broń na ramię, jednakże na ogół jest rzeczą dobrą i słuszną: chociażby dlatego, by istniała jakaś przeciwwaga, wciąż przypominająca, że nie ma jedynie umoralniającego morału i że każda li siebie samą stwierdzająca moralność za wiele cennych sił niweczy i za drogo przez ludzkość opłacana bywa. Odstępcy, którzy tak często posiadają zdolności wynalazcze i twórcze, nie powinni nadal padać ofiarą; odstępstwo od morału w słowach i czynach nie powinno nadal uchodzić za hańbę; należałoby przedsięwziąć mnogie próby nowego życia i zrzeszania; należałoby precz usunąć ze świata olbrzymie brzemię wyrzutów sumienia — te najogólniejsze cele winny by spotkać się z uznaniem i poparciem wszystkich ludzi uczciwych i szukających prawdy!

165.