Schlebianie psu. — Dość tego psa raz jeden pogłaskać: a natychmiast zaświeci i zamigoce skrami jak każdy inny pochlebca — i będzie dowcipny na swój sposób. Dlaczegóż nie mielibyśmy go w tej formie znosić!

259.

Były chwalca. — „Nie mówi już o mnie, aczkolwiek zna teraz prawdę i mógłby ją powiedzieć. Lecz brzmiałaby ona jak zemsta — a ten godny człowiek tak bardzo ceni prawdę!”

260.

Amulet zależnych. — Kto bezwzględnie jest zależny od jakiegoś pana, ten winien mieć coś, czym wzbudzałby trwogę i pana swego dzierżył na wodzy, na przykład prawość albo szczerość, lub ostry język.

261.

Po co ta wzniosłość! — Och, znam ja to zwierzę! Wprawdzie więcej podoba się sobie, gdy „jak bóg jakiś” stąpa na dwóch nogach — ja wszakże je wolę, kiedy znów na swe cztery opada łapy: wygląda wówczas bez porównania naturalniej!

262.

Demon potęgi. — Nie nędza ani żądza — nie, miłość potęgi jest demonem człowieczym. Dajmy ludziom wszystko, zdrowie, pożywienie, mieszkanie, rozrywkę — mimo to będą zawsze nieszczęśliwi i niezadowoleni: gdyż demon ów czeka i czeka, domagając się zaspokojenia. Odbierzmy im wszystko, lecz zaspokójmy w zamian jego jednego: a będą omal szczęśliwi — tak szczęśliwi, jak tylko ludzie i demony być mogą. Lecz poco ja to mówię? Toć Luter powiedział już to samo, i lepiej ode mnie, w wierszach: „Wydrą nam życie, cześć, rodzinę, mienie: niechaj przepada! — wszak królowanie będzie zawsze naszym”. Tak! Tak! „Królowanie”!

263.