Głośmy rzeczy nowe jako rzeczy znane! — Wielu ludzi, słuchając nowin, objawia rozdrażnienie; odczuwają oni przewagę, jaką daje rzecz nowa temu, kto wcześniej dowiedział się o niej.

284.

Gdzie jest kres jaźni? — Przeważna większość ludzi zagarnia rzeczy, które im są znane, pod swą protekcję, jak gdyby ze znajomością rzeczy wchodziło się zarazem w jej posiadanie. Chęć przywłaszczania, właściwa poczuciu jaźni, jest bezgraniczna: wielcy ludzie wyrażają się tak, jak gdyby mieli za sobą całą epokę i stanowili głowę tego długiego tułowia, zacne kobieciny składają na karb swych zasług piękność swych dzieci, swych sukien, swego pieska, swego lekarza, swojego miasta i omal że nie mówią „jam jest tym wszystkim”. Chi non ha, non è166 — powiada się we Włoszech.

285.

O zwierzętach domowych, pokojowych, jako też im podobnych. — Czy jest coś bardziej odrażającego od sentymentalizmu okazywanego roślinom i zwierzętom przez istotę, która od samego początku pastwiła się nad nimi niby wróg krwiożerczy i na domiar do czułych uczuć u swych umęczonych i okaleczonych ofiar rości sobie jeszcze prawo! Człowiekowi, jeśli jest myślącym człowiekiem, wobec tego rodzaju „przyrody” przystoi przede wszystkim powaga.

286.

Dwaj przyjaciele. — Było dwóch przyjaciół, którzy jednakże rozeszli się i równocześnie z obu końców zerwali węzeł swej przyjaźni: jeden w mniemaniu, że za mało poznano się na nim, drugi zaś w przypuszczeniu, iż za dobrze poznano się na nim — i pomylili się obaj! — Gdyż żaden nie znał dostatecznie siebie samego.

287.

Komedia szlachetnych. — Ludzie, niemający daru szlachetnej, serdecznej zażyłości, każą się domyślać swej szlachetnej natury ze swej powściągliwości i surowości, tudzież z niejakiego lekceważenia zażyłości: jak gdyby silne uczucie ich ufności wstydziło się objawiać.

288.