Prawdopodobne i nieprawdopodobne. — Pewna kobieta kochała potajemnie pewnego mężczyznę, ceniła go nieporównanie wyżej od siebie i w skrytości duszy myślała po stokroć: „gdyby mnie taki mężczyzna pokochał, byłoby to łaską, przed którą musiałabym korzyć się w prochu!”. — Zaś mężczyźnie przydarzyło się to samo, właśnie w stosunku do kobiety owej, i w skrytości serca snuł on także te same myśli. Gdy wreszcie rozwiązały się obojgu języki i wszystkie skryte i najskrytsze tajniki serdeczne wyznali wzajem sobie, nastała ostatecznie chwila milczenia i niejakiego opamiętania. Po czym odezwała się kobieta oziębłym już głosem: „Ależ to całkiem jasne! Oboje nie jesteśmy tym, cośmy kochali! Skoro jesteś tylko tym, czym być się mienisz i ponadto niczym, to na próżno się poniżałam i kochałam ciebie; demon opętał na równi mnie i ciebie”. — Ta nader prawdopodobna historia nie zdarza się nigdy — dlaczego?
379.
Wypróbowana rada. — Najlepszą pociechą dla ludzi, potrzebujących tejże, jest zapewnienie, iż dla nich nie masz pociechy. Jest to tak chlubne, iż znów podnoszą głowę.
380.
Znajomość swych „szczegółów”. — Zapominamy nazbyt łacno, iż w oczach obcych ludzi, którzy widzą nas po raz pierwszy, jesteśmy zgoła czymś innym od tego, za co uważamy się sami: mianowicie niczym więcej, niż jakimś rzucającym się w oczy szczegółem, który rozstrzyga o wrażeniu. Najłagodniejszy i najzgodniejszy człowiek, jeżeli tylko odznacza się wielkimi wąsami, może siedzieć niejako w ich cieniu, i to spokojnie siedzieć — zwykle oczy widzą w nim szczegół nieodłączny od wielkich wąsów, mianowicie: żołnierski, łatwo unoszący się, w pewnych razach gwałtowny nawet charakter — to zaś jest wskazówką, jak wobec niego zachowywać się należy.
381.
Ogrodnik i ogród. — Z wilgotnych, dżdżystych dni, samotności, bezmiłosnych czyichś słów plenią się wnioski jak grzyby: jawią się pewnego dnia nie wiadomo skąd, szare i posępne oglądają się za nami. Biada myślicielowi, co nie jest swej roślinności ogrodnikiem, lecz tylko jej podłożem!
382.
Komedia współczucia. — Chociażbyśmy nie wiedzieć jak współczuli nieszczęśliwemu: to jednak w obecności jego gramy zawsze po trosze komedię, nie mówimy wielu rzeczy, co przychodzą nam na myśl i jak przychodzą nam na myśl, z oględnością lekarza u łoża człowieka ciężko chorego.