W nieśmiertelność uwierzę dopiero wtedy, gdy zobaczę, że natura przykleja na wiosnę do drzew te same liście, które opadły w jesieni!

...Człowiek, który stał się nieśmiertelnym nic o tym nie wiedząc i żyje wciąż dalej, gdyż odkrył tajemnicę, jak żyć zupełnie zgodnie z przyrodą.

Dzieci są szaradami zadanymi rodzicom.

Ileż much włazi na drabinę nieśmiertelności!

Natura jakby się chciała wypróbować we wszystkich możliwościach i jakby wszystkie musiała stworzyć. Jest dla niej zapewne najzabawniejszą igraszką, gdy stwarza coś, co jej odwieczne cele zamąca lub choćby im przeszkadza, bo każde oporne zjawisko jest przecież dla niej tylko dzieckiem, które wygraża ojcu bronią daną mu przez ojca do zabawy.

Szekspir stwarzał morderców, aby sam nie zostać mordercą. Zdanie to w odniesieniu do takiej siły jest może niewłaściwe; w samej rzeczy jednak można sobie bardzo dobrze wyobrazić naturę poetycką złamaną, w której życie żywiołowe, w innych ludziach od razu zrównoważone, a w poecie rozpętane, wybuchałoby bezpośrednio w czynach, nie mogąc znaleźć ujścia w produkcji artystycznej.

Poezja jest korzeniem wszelkiej sztuki, i będzie także jej ostatnim owocem, który poprzedzą na kształt kwiatów inne sztuki podrzędne. To wróży już znikomość materiału, z którym są te sztuki związane.

Ma się przejść przez most, a buduje się na nim dom.

Gdyby cegły wyskoczyły z muru, dom runąłby zapewne. A cóż im z tego, że tak spokojnie siedzą? Tylko tyle, że jedna drugą ciśnie.

Pomyślmy sobie wszechducha pogrążonego w ten sposób w świecie, jak duch ludzki w ciele, wtedy poezja jest dla niego tym, czym dla człowieka sumienie: organem wewnętrznej swobody, mimo zewnętrznego skrępowania, i właśnie przez to niezłomną miarą, która się sama przez się do wszelkiego życia przykłada. Lecz sumienie pojmuje się we właściwy sposób dopiero wtedy, gdy się w nim widzi nie negację ludzkich czynności z tzw. wyższego stanowiska, lecz najpozytywniejszy, ba, jedyny prawdziwie ludzki czyn człowieka; człowiek dopiero wtedy dokonał swego rozwoju moralnego, gdy przezwyciężył w sobie rozłam między „powinienem” a „chcę” i czuje swoje istnienie już tylko w najwyższym zakonie. Jest to naturalnie całkiem inny rozwój niż ten, o którym się zwykle mówi, a którego szczyt można tak samo łatwo osiągnąć, jak w mądrości osiąga się Sokratesowski szczyt wiedzy przez niewiedzę. Faktowi sumienia w mikrokosmosie odpowiada fakt poezji w makrokosmosie; jest ona najpozytywniejszym czynem wszechducha, a i o nim można powiedzieć, że dopiero wtedy osiągnął swój cel, gdy już nie stanie poezji, to jest, gdy przeciwieństwo między ideą a zjawiskiem wyrówna się i wszystko będzie poetyczne.