Uważam za rzecz bardzo możliwą, że medycyna będzie kiedyś leczyła wszystkie choroby i że człowiek będzie umierał tylko na życie, tzn. z powodu powolnego zaniku sił.
Jak się zdaje, wszechświat oparty jest tylko na tym jednym procesie: zupełnego stawania się sobie obcym aż do nienawiści i powrotu w siebie przez miłość, gdyż to jest jedyna droga do samouciechy. Światy są zawsze potrzebne.
Komedia Arystofanesowska niszczy przez swą formę i formę także i w ten sposób wywraca nie tylko świat, który parodiuje, lecz i samą siebie — co z jej stanowiska jest konieczne.
Optymiści dowodzący, że ten świat pomimo nędzy, choroby i śmierci jest najlepszym ze wszystkich światów, lubią także przytaczać, że niektóre zalety ludzkiej natury mogą się rozwinąć właśnie tylko dzięki przeszkodom i przeciwnościom tego świata. Jest to sofisteria, przeoczą się bowiem, że te zalety potrzebne są człowiekowi tylko dlatego, że świat jest takim, jakim jest, i że człowiek byłby zapewne zupełnie inny, gdyby świat był inny. W ogóle zaś, choćby się nawet udowodniło — co się nie da udowodnić — że ten świat jest najlepszy ze wszystkich możliwych światów, dowiodłoby się tylko, że lepiej by było, gdyby żadnego świata nie było.
Jest bardzo łatwe naprężać wolę ludzką za pomocą znanej sztuczki, że już samo naprężenie zachwala się jako wielki czyn. Ale jest to zbrodnią, jeżeli równocześnie nie potęguje się w odpowiedniej mierze poznawczych sił człowieka, jeżeli głuchych uczuć w nim rozbudzonych nie ujmie się w ogólne idee, a tych idei nie przymocuje się lepszymi gwoździami niż autorytet, niż zapewnienie, że to wszystko jest już dowiedzione, i wszelki hokus-pokus z kazalnicy.
Nuda wypływa ze świadomości naszego „ja”, że możemy być wszystkim po kolei, a życie jest dlatego nudne, że za długo wiąże nas z jedną tylko formą istnienia, chociaż, co prawda, różne stopnie rozwoju są w tej formie dość daleko od siebie rozłożone.
Każdą inną sztukę rozumiesz wtedy, gdy ci już łatwo przychodzi; sztukę pisania dopiero wówczas, gdy stała ci się trudna.
Żenić się bez miłości: robić głupstwa w rozsądny sposób!
Złoto jest godniejsze pogardy niż błoto, bo gdy nad błotem zaświeci słońce, rozwinie się ziarno, które tam upadło, stanie się drzewem, rośliną lub kwiatem, lecz w złocie nie drgnie już ani iskra życia, nie zapłodni go żaden żywioł. — Tak, ale złoto spłaciło już swój dług wszechświatowi, jest ono ziemią, która była już wszystkim.
Jeżeli złoto kiedy zakwitnie, jak teraz ziemia, wyda owoc nieśmiertelności.