Co lepsze: być najlepszym między złymi, czy być najgorszym między najlepszymi?

— Zając wie dobrze, dlaczego tak bieży; jego mięso jest zanadto smaczne! — powiedziałby zając na obronę swego tchórzostwa.

Leży to w naturze człowieka znosić pewne przykrości, od których by się mógł uwolnić, gdyż sądzi, że one zabezpieczają go przed jeszcze większymi przykrościami.

Najniebezpieczniejszym ryzykiem jest urządzić sobie całkiem wyjątkowe stosunki, które odbiegają od norm ogólnych, a przeto trudne są do osądzenia, gdyż każdy, kto ich nie zna dokładnie, mylnie je osądza.

Jedyną prawdą, jakiej mnie życie nauczyło, jest ta, że człowiek nie dochodzi w żadnej sprawie do niezmiennego przekonania i że wszystkie jego sądy są postanowieniami, aby się na rzeczy tak lub owak zapatrywać.

Jak pływać można tylko powierzając się wodzie, tak żyć tylko wtedy, gdy się siebie odda żywiołom.

Sen jest rozkoszowaniem się śmiercią.

Gdzie się przecinają wszystkie granice, stykają się wszystkie sprzeczności, tam jest punkt, w którym życie wytryska.

Nie trzeba pouczać człowieka, którego doświadczenie nie nauczyło rozumu. Co nie wejdzie uszami, wchodzi często grzbietem, ale co nie weszło grzbietem, nie wejdzie nigdy uszyma.

Jest interesującą kwestią, czy indywidualne zboczenia od ogólnych zasad sztuki dadzą się usprawiedliwić szczególnymi właściwościami artysty. Znam tylko jeden taki wypadek: Szekspira. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jego rozpraszanie się na mnóstwo szczegółów nie zgadza się z formą dramatu. Przed forum sztuki jedno, czy błąd popełnia się w sposób królewski, czy manierą żebraczą, czy poeta daje nam jakiś charakter w sztuce zbędny, chociaż sam przez się pełen treści, czy wplata równie zbyteczną jak marną sentencję, albowiem ów charakter byłby się stał sentencją, a sentencja charakterem, gdyby król i żebrak byli pomieniali między sobą swoje mienie. Sztuka nie może się rozprzestrzeniać w nieskończoność jak natura, a natura nie może się skurczać do takich ciasnych rozmiarów, jakie ma sztuka; z tej różnicy należy wydedukować zasadnicze prawa sztuki i do niej odnieść główne problematy natury, zwłaszcza sztukę samą. Wyniknie stąd dla sztuki konieczność swobodnego ograniczania się: dzieło sztuki musi z wszechświatem być połączone, lecz także być od niego odcięte, trzeba tętnice natury do dzieła wprowadzić, lecz równocześnie je podwiązać. Przeciw temu grzeszy Szekspir, a jednak nie tylko mu się przebacza, owszem, ma się nawet uczucie, że mu się powinno być wdzięcznym za to naruszenie granic. Dlaczego? Prawdopodobnie, ponieważ u tego poety natrętna samowola subiektywna tak całkowicie odpada, że jego osoba znika zupełnie dla naszych oczu i wtedy zdaje się nam, że za pośrednictwem jego sztuki doznajemy bezpośredniego wrażenia z natury.