Mowa jest tak jak przestrzeń i czas konieczną dla ducha kategorią pojmowania, która przedmioty wciąż usuwające się naszemu ujęciu przybliża przez to, że je łamie i kruszy.
Czym jest życie, jak nie próbą idei, jak nie plastycznym dowodem, że można i trzeba się od nich wyzwolić tylko po to, aby z tym większym przekonaniem do nich powrócić! Dlatego życie bez wątpliwości jest życiem bez treści, procesem, który się wcale nie rozpoczyna.
Jeżeli się zbyt długo igra z myślami, ścierają się z nich pstre łuski powabne dla tłumu i myśli stają się poważne i surowe.
Człowiek, gdy myśli, jest człowiekiem ogólnym, gdy czuje, zindywidualizowanym. Stąd pochodzą sprzeczności między głową i sercem, stąd pochodzi to, że można jakąś bagatelą pogardzać, a przecież czuć się nią dotkniętym.
Ideał humanitarny nie urzeczywistni się bynajmniej przez zamącenie stosunków moralnych; ani przez osłabienie namiętności, których szlachetny ogień spala nas tylko w nieszczęśliwym wypadku, lecz w szczęśliwym ogrzewa; ani nie spełnią się niesmaczne nadzieje pokładane pod tym względem w ostatniej generacji, gdyż dotychczasowe doświadczenia przeczą im. Spełni się ten ideał jedynie przez to, że będziemy w sobie żywili świadomość naszej indywidualnej słabości, niezdolności zadośćuczynienia prawu moralnemu inaczej, jak tylko z pomocą przypadku, który nas wyposaża przy urodzeniu a później wyznacza nam sytuację życiową.
Dziwną etymologię ma słowo „posiadać”; można by przypuścić, że w zaczątkach rozwoju pojęcia własności własność tylko w ten sposób doznawała ochrony, że jej właściciel siadał na nią.
Czytałem rozprawę Rötschera o Manfredzie Byrona. Analizuje bardzo dobrze wewnętrzne momenty charakteru, ale w całości zachowuje się wobec tego dziwacznego utworu tak, jakby się zachowywał anatom, który by na przykład sekcjonował konia, uważając go za lwa, bo zapomniał odbyć oględziny naoczne. Jakież osobliwości odkryłby taki anatom!
Dla każdego myślącego człowieka jest czas, w którym żyje, już przez to ważny, że on w nim żyje; i to już wystarcza, aby go współczesne wypadki zainteresowały.
Ruge doskonale charakteryzuje tzw. pamiętniki kamerdynera Böttigera: — chociaż to wszystko się zdarzyło, mimo to jest nieprawdą!
Nierozwiązalne są czasem nie tylko zawikłania ludzi między sobą, lecz wśród pewnych warunków także konflikty wyższego rzędu, powstające ze stosunku jednostki do państwa i państwa do idei moralnej.