Całe życie polega ostatecznie na wiecznym odbijaniu i odzwierciedlaniu się. Bóg odzwierciedla się w świecie, świat w człowieku, człowiek w sztuce.
Tylko przed taką krytyką można mieć respekt, która wychodząc z istoty dzieła rozwija ją i mówi poecie: „To a to zamierzałeś, bo to musiałeś zamierzyć” — i teraz bada, w jakim stosunku stoi wykonanie do zamiaru. Wszelka inna krytyka nie ma wartości.
Że poezja opisowa jest niczym, na to się już od dawna zgodzono. Jednak czy i refleksyjna poezja nie jest również opisowa? Czyż nie opisuje tego, co by powinna przedstawiać: zdarzeń duszy?
Kto się złego obawia, temu się złe wydarza. Demony karzą go za podejrzenie.
Jeżeli się już świata nie ogląda przez pryzmat młodości lub poezji, wywiera on takie wrażenie, jak ciało ludzkie odarte ze skóry; zawsze jeszcze pozostaje bardzo mądrze urządzony organizm, ale piękność gdzieś się rozwiała.
Fakt wytwarzający w dramacie tragiczny konflikt trzeba przyjąć nawet w formie czystego przypadku, gdyż właściwością przypadku jest właśnie to, że się uzasadnić nie da. Natomiast musi poeta ukazać w charakterach wyższą rację i konieczność ich bytu nad tę, że bez pewnych przydanych tym osobom właściwości nie byłoby sztuki; poeta musi nam otworzyć perspektywę w nieskończoną otchłań życia, z której się te charaktery wyłaniają, i uzmysłowić nam, że jeżeli universum miało wystąpić w pełni uczłonkowania, to musiało je wytworzyć albo przynajmniej przyjąć jako zło konieczne.
Możność czynu jest często karą za chęć czynu.
Piękność: geniusz materii.
Przebacza się próżność, ale nie dumę. Próżność czyni nas zależnymi od innych ludzi, duma wynosi nas ponad nich.
Każdy zasługuje na swój los, chodzi tylko o to, czy przedtem czy potem.