Największym błędem człowieka jest wpierw ubiegać się namiętnie o rzeczy, a dopiero potem badać, co są warte.
Dla kogo dramat historyczny niezgodny z dziejami jest grzechem przeciwko dziejom, temu i stół musi się wydawać grzechem przeciwko drzewu.
Radość uogólnia człowieka, boleść indywidualizuje go.
O ile rzeczy cudowne, mistyczne należą do nowej poezji? Tylko o ile pozostają żywiołowymi. To znaczy: można wzniecać głuche, niejasne przeczucia i fantazje, które drżą przed czymś ukrytym, tajemniczym w naturze, przed jej mocą zbaczania od własnych dróg, ale nie wolno ich przerabiać na konkretne postaci, na przykład na widma i duchy, gdyż świadomość świata wyrosła już z tej wiary, owe zaś uczucia są wieczne.
Gdyby szewczyk krytykował Lira i orzekł: „Ta sztuka nie ma dla mnie znaczenia, a dzieło sztuki powinno mieć znaczenie dla całego świata, świat zaś nie jest zupełny beze mnie” — któż by z tym szewczykiem polemizował? To trzeba sobie przypominać.
...Człowiek, który los ludzki w ogóle, a więc to, że się cierpi bóle, że się starzeje i musi umierać, odczuwa jako los osobisty... Nowy charakter i z pewnością możliwy.
Żadna istota nie jest zdolna do pojęcia, które by ją unicestwiło.
Przedstawiać znaczy to: po pierwsze, zamykać przedmiot we właściwych mu granicach, a potem nadać mu naturalny stosunek do ogólnego koła, do którego przynależy.
Człowiek niższy ma w wyższym swoją poezję, wyższy zaś w niższym — pierwszy poważną, drugi komiczną.
Wobec poszczególnych ludzi wiedzie ludzkość życie ogólne w swoich instytucjach.