...Wymarły świat, a w nim drugi Adam, który by o rzeczach w tym świecie napotykanych wydawał sąd, do czego mogły przedtem służyć, a do czego muszą jemu posłużyć...

Wiem bardzo dobrze, na jakie nieprzezwyciężalne może trudności natrafiłaby próba wywiercenia dziury w ziemi, aby zbadać jej wnętrze. Mimo to myśl ta wabi mnie nieskończenie i gdybym był królem, kto wie, czy nie zarządziłbym takiej próby i nie przyłączył się przez to do galerii nieśmiertelnych narwańców.

Mnóstwo świateł zapalono, wtem podmuch wiatru przeciąga, jedne gasną, inne palą się dalej. To ziemia, ludzie i śmierć.

Czy nie da się pomyśleć, a jest nawet może prawdopodobne, że wnętrze Ziemi składa się z warstw kamieni szlachetnych, następujących po sobie według stopnia ciężkości i gęstości, a więc najprzód łupek, po nim granit, w głębokościach jeszcze dla nas przystępnych; potem szafir, następnie rubin itd., w końcu diament, który by był właściwym rdzeniem ziemi.

Ludzie źle widzą każde samopoczucie, choćby Bóg wie jak uzasadnione, a nie pomyślą, że przecież już samo zajmowanie się takimi rzeczami jak poezja i sztuka bez talentu jest zarozumiałością, i chwalą, i zachęcają takich niepowołanych adeptów, jeżeli ci zachowują na pozór skromne miny.

Rzemieślnicy sztuki radzą sobie zwykle bardzo łatwo ze światem realnym; nie wiedzą, że zwłaszcza w sztuce takiej, jak dramatyczna, która zwraca się wyłącznie do niewierzących, ten świat realny musi mieć podwójny fundament.

Są winogrona tak pełne jagód, że niektóre nie dojrzewają, ale właśnie przez to świadczą o nieograniczonej płodności winogradu. Od kiedy żyję w kraju winnic, lubię sobie w tym symbolu wyobrażać świat.

Dawać konieczność, ale w formie przypadku: oto cała tajemnica stylu dramatycznego.

Żart — tak w życiu, jak w sztuce — jest próbą wszelkiej powagi; co żartu wytrzymać nie może, stoi na słabych nogach.

W życiu popadają ludzkie charaktery zaiste dość często w sytuacje dla nich nieodpowiednie, ale w sztuce tak być nie powinno, przynajmniej w dramacie muszą stosunki wypływać z natury ludzkiej według zasad konieczności.