spogląda w zwierciadło
Zwierciadło!... Co też zobaczę dziś tam?
Ha! dziwny obraz. Lica! Nie wstyd wam
Za tę bezbarwność? Jakby do was wcale
Nie dopływały krwi serdecznej fale.
Was, oczy, chwalę: wyście nie daremnie
Piły ten ogień, gorejący we mnie;
Płoniecie żarem gorączki. Nareszcie,
Wam, biedne usta, nie mam za złe, żeście
Tak blade, jakby zbiegło od was życie: