A ja, kto jestem, nędzna, by się z Tobą
Spierać i duszę okrywać żałobą?
Do tej ofiary nie mogęż się wznieść?
Mniejże mam kochać Ciebie, niż swą cześć?
W oczach mi widniej! więzy moje pękną.
Teraz wiem, czemuś uczynił mnie piękną,
Czemuś mnie skazał na wieczne panieństwo,
Którym się brzydzą nasze obyczaje.
To, co ja miałam za twoje przekleństwo,
Błogosławieństwem dziś mi się wydaje.