Szukasz więc prądu, na którego fali

Mogłabyś zwrócić bieg i płynąć daléj;

I w najtajniejszych głębiach swej istoty

Myślą przebiegasz te wszystkie obroty,

Jak by mnie wtrącić w samoponiżenie

A samej z prochu wznieść się nieskończenie.

Gdybym, nieprawdaż, kazał cię w kajdany

Zakuć, umęczyć i zabić nareszcie,

Byłby to dla cię tryumf niesłychany!

Kobiety! Jakże wy śmieszne jesteście!