„Dziecko!” rzekł. Światło zagasło wśród nas:
Lecz myśmy jakoś na to nie zważali.
Szedł mnie całować: drugie światło wraz
Zagasło samo. Przerażenie nasze
Zgadujesz. „Trzecie — rzekł — ja sam zagaszę.”
I zgasił. Lśniła twarz miesiąca21 blada.
„Jak w dzień cię widzę;” do mnie on powiada.
Zbliża się... zadrżał... i coś go oniemia;
Stanął jak wryty. Zda się, czarna ziemia
Wychyla rękę doń i z całej siły