Cichy płacz zdjął mnie, krew biła do głowy;
Ręce wyciągam doń, ale daremnie:
On stał w modlitwie odwrócon ode mnie.
Serce me stygło i tak mi się zdało,
Jak gdybym weszła w obce sobie ciało...
Aż sen na skronie zstępował łaskawie.
Czułam, jakobym dopiero na jawie
Żyć poczynała. Usnęłam. Nad ranem,
Gdym się zbudziła z sercem skołataném,
Byłam tam sama i w szacie dziewicy.