Nie rzekł: bądź zdrowa — a ruszył stąd cwałem,

To bym ja, czuję, sama przerażona,

By cię powstrzymać otwarła ramiona

I z sercem trwożnym o swoje kochanie,

Wyobrażała, co się z tobą stanie,

Tak, że ty musiałbyś zostać na progu,

Albo ja z tobą szłabym przeciw wrogu.

Lecz teraz jestem usprawiedliwioną.

Ja nigdy twoją nie mogę być żoną,

Miłość twa dla mnie, wiedziałam to z góry,