Jest karą twojej ubogiej natury,
Przekleństwem, które czyni cię ofiarą.
Własnej pogardy padłby na mnie cień,
Gdybym się twoją przeraziwszy karą,
Poszła za prądem miłosiernych drgnień.
Ty, znam cię z gruntu, mierzysz jedną miarą
Wielkość i pospolitość. Śmieszy ciebie,
To, na co mocy ja szukam aż w niebie.
EFRAIM
Gardź mną, lecz wprzódy zapytam cię o to,