W oczach naiwnych niezachwiane

Otchłanie mądrości. A zielenią się

W głębi na stokach gór żywe zarówno obrazy.

Jednak straszliwe jest, kiedy tu i ówdzie

Bóg nieskończenie rozprasza to, co jest żywe.

Gdyż to już znaczy porzucić oblicze

Druha drogiego

I w dal poza turnie się wspiąć

Samemu, gdzie, rozpoznany dwojako,

W jeden głos zestrojony niebiański był ducha; a nie był on zwiastowany, lecz porwał