Cóż ją tak ciągnie w najdziksze pustynie,

Że jak ptak nocny od ludzi ucieka?

I wiem, że nieraz na rozstajnych drogach

Rozmawia z echem, czy z wiatru powiewem;

I nie pamięta o ojca przestrogach,

Godziny trawi pod tem zgubnem drzewem,

Gdzie przed wiekami swe krwawe ofiary

Święcił druida, a dziś nikt z sąsiadów

Za skarby świata nie siadłby w mrok szary.

Bo któż nie słyszał od ojców i dziadów