Lecz sen mi odkrył prawdę tajemnicy.

Trzykroć się zdało, że ją w Reims widziałem,

Zasiadającą na królów stolicy.

Siedm gwiazd jej skronie otaczało kołem,

A z berła w ręku trzy lilije białe,

Jak z pnia żywego wykwitały społem.

Biskupi, wodze, wojsko zda się całe,

Ja, sam król nawet, bili przed nią czołem,

A okrzyk ludu ogłaszał jej chwałę.

Skądże to? Czyliż spodziewać się mogę,