MONTGOMERY

puszczając jej rękę

Teraz czuję, że umrę; błagać cię daremnie!

JOANNA

Tak! Lecz umrzyj jak rycerz! Po co drżeć nikczemnie

Przed śmiercią, przed konieczną? Los nasz w ręku Boga.

Patrz na mnie! Któż ja jestem? Pasterka uboga,

Słaba dziewica; dłoń ma nie nawykła broni.

Przecież z cichego domu, z samotnej ustroni

Wyrwana, z łona ojca, z sióstr kochanych grona,