Kryła pode mną szkarłatna powłoka13,
A choć tu wieczne mieszkało uśpienie,
Przecież widziałem z wstrętem mego oka,
Że smoki, żmije i różne poczwary
W piekielnej paszczy snuły się jak mary.
W najszkaradniejsze pozwijane kłęby,
Rojem kipiały okropne straszydła:
To roch kolczasty, to tracz ostrozęby,
To młot, potwora straszna i obrzydła;
Kły wyszczerzając, już się ku mnie wlekła