Wtem stąd, gdzie giermków strwożonych drużyna,

Skromny młodzieniec śmiałym idzie krokiem,

Zrzuca pas z siebie, żywo5 płaszcz odpina;

A ta odwaga wkoło przestrach szerzy,

Zdziwia niewiasty i mężnych rycerzy.

Młodzieniec staje na pochyłej skale,

W otwartą przepaść mocno wlepia oczy,

Wtem wir te same, które połknął, fale

Z okropnym rykiem na powierzchnię toczy

I jakby gromem bijąc zawierucha,