Bezdenna, jakby szła w piekieł otchłanie:

Kręcą się fale i warczą w zatopie,

Wir je w głąb ciągnie i skwapliwie6 żłopie.

Tu się, nim wybuch znowu wrócić zdoła,

Młodzieniec boskiej poleca obronie

I... przeraźliwy słychać krzyk dokoła.

Już się zanurzył, już w odmęcie tonie:

Pełna tajemnic paszcza się zamyka,

Odważny nurek z oczu nagle znika.

Wraz7 na powierzchni panuje milczenie,