A sam się stawia pod straż tyranowi,

Tamten się puszcza ku siostry domowi.

Nim trzecia zorza błysnęła promieniem,

Już się ułatwił3 z siostry zaślubieniem

I już z obawą jak najśpieszniej leci,

By przeznaczony nie minął dzień trzeci.

Tu deszczem lunie chmura natarczywa,

Lecą z gór nagle zapienione ścieki,

Wznoszą się stawy, nadymają rzeki.

On z kijem w ręku do brzegu przybywa,