Bystry prąd wody pokład mostu zrywa,

A bałwan z grzmotem uderzając w łuki,

Wraz ze sklepieniem trzaska je na sztuki.

A on po brzegu w obłąkaniu chodzi,

Patrzy, zagląda, jak daleko zdoła,

Głos wzywający posyła dokoła,

Ale pomocnej nikt mu nie śle łodzi,

Nikt się nie waży płynąć śród powodzi,

Zhukanych nurtów żaden flis4 nie porze5,

Tymczasem rzeka zamienia się w morze.