Aże6 szyby zabrzęczały,

Aż ujrzał lubą Malwinę,

Aż jak anioł cicha, miła,

Poglądając7 na dolinę,

Głowę z okna wychyliła.

A tak znowu pocieszony

Szedł spokojny na posłanie,

Spał nadzieją otulony,

Aż jutro ranek nastanie.

I tak wiele dni przeczekał,