Jak słodko mieć tę pewność, wiedzieć doskonale,
Że radość nasza cudze rozpromieni skronie —
Że bojaźń nasza wznieci trwogę w cudzym łonie,
A nad boleścią cudze oko łzę uroni.
Jak pięknie — jak to zacnie, gdy ojciec dłoń w dłoni
Z kochanym, drogim synem, koleją różową
Wróci w swą życia wiosnę — prześni ją na nowo.
Jak wzniośle i jak słodko swe własne istnienie
Przedłużać w cnotach syna, wiecznie, niewzruszenie,
Na dobro dla stuleci. — Jak pięknie — w tej wierze