Zaprawdę — serce, które kocha bezwzajemnie,
Takich ofiar nie niesie.
Jakże były wrzące
Te usta w pocałunku! Jak serce bijące
W łonie, co mnie tuliło! Próba nazbyt śmiała
Wierności romantycznej, gdyby ta nie miała
Wspólnością być krzepiona.
I klucz w dobrej wierze
Przyjmuje, sądząc, że go z rąk królowej bierze.
W olbrzymi krok miłości skorą wiarę daje.