Na schadzkę staje... staje... rzeczywiście staje!

Wierzyć w żony Filipa czyn taki szalony

Jak mógł, gdyby do tego nie był ośmielony.

To jasne! Do jej ucha przystęp więc znajduje.

Kocha! Nieba! Ta święta ziemską miłość czuje!

Jak przebiegła!

Ja drżałam w głębi mej istoty

Przed straszliwym a wzniosłym obrazem twej cnoty.

Górowała wyższością — gasłam w jej świetności.

Zazdrościłam spokoju jej cudnej piękności,