Jakąż dopatruję
Zmianę nagłą w twych rysach? Duma twoje łono
Podnosi. Twoje oczy żywszym ogniem płoną!
MARKIZ
Pożegnać się musimy. Niech cię tym nie trwożę.
Carlosie! O! bądź mężem! A gdy ci otworzę
Całą prawdę, przyrzecz mi solennie, Karolu,
Że mi w chwili rozłąki nie przyczynisz bolu,
Niegodnym wielkiej duszy żalem uniesiony.
Ty mnie tracisz na przeciąg czasu niezmierzony...