Otóż uważaj: na tym balu księżniczka Amelia w zapale tańca podwiązkę zgubiła. Rzecz do pojęcia, że wszystko biegło w poruszeniu. Bok i ja (jeszcze wówczas byliśmy kamerjunkrami46) — czołgamy się po całej redutowej sali, szukając podwiązki; na koniec ja postrzegam — i Bok zauważył — ja biegnę — Bok wpada i z rąk mi wydziera — tylko proszę cię: wydziera, księżniczce zanosi i kradnie szczęśliwie podziękowanie dla mnie przeznaczone. Co myślisz?
PREZYDENT
Bezczelny!
KALB
Kradnie podziękowanie dla mnie przeznaczone. Myślałem upaść w niemocy — takiej malice47 nikt jeszcze nie dożył. — Przychodzę jednak do siebie, zbliżam się do księżniczki i mówię: łaskawa pani! Bok był szczęśliwym podwiązkę w jej wspaniałe ręce oddać — ale ten, kto podwiązkę pierwszy wynalazł, nagrodzony jest w cichości i milczy.
PREZYDENT
Brawo, marszałku! brawissimo!
KALB
I milczy — ale ja Bokowi do dnia sądnego pamiętać będę — nikczemny, czołgający się pochlebnik! To jeszcze nie dosyć. Gdyśmy obadwa za podwiązką na ziemię upadli, Bok mi z prawej fryzury wszystek puder strząsnął — a ja na bal cały zrujnowany byłem.