Jakby warto z tobą na wały wychodzić? Mój drogi! Głośniejszy strzał będzie — a tak pierwszego hałasu w świecie narobisz. Strzelaj!
KALB
ocierając czoło z potu
I tak chcesz twoje kosztowne życie wystawiać, młody, pełen nadziei człowieku?
FERDYNAND
Strzelaj, powiadam — nic na tym świecie nie mam do czynienia.
KALB
Mój najdroższy! Ale ja mam wiele.
FERDYNAND
Ty biedaku? — Co, ty? Żeby używanym być z potrzeby tam, gdzie ludzi nie staje. — W jednej minucie siedm razy się skurczyć, siedm wyciągnąć jak motyl na szpilce? Służyć za oślą skórę dowcipu twojego pana i pilnować strawności jego żołądka? — Lepiej, że cię jak niedźwiedzia powiodę za sobą. — Małpa przyswojona, będziesz tańcować po wyciu potępionych, służyć i podawać i dworskimi sztuczkami rozweselać rozpacz wiekuistą.