A więc ją widziałaś? — czy przyjdzie?

ZOFIA

Natychmiast — była jeszcze w rannej sukni i naprędce chciała się ubrać.

LADY

Nic mi nie mów o niej — cicho! — ja drżę jak złoczyńca na myśl obaczenia tej szczęśliwej, co tak harmonijnie z moim sercem czuje! Jakże przyjęła moje zaproszenie?

ZOFIA

Zdała się przerażoną — zamyśliła się, po tym spojrzała na mnie wielkimi oczami i zamilkła. Już byłam gotowa zbijać jej wymówki, gdy naraz usłyszałem jej słowa: Twoja pani każe mi to, o com sama chciała prosić.

LADY

niespokojnie

Zostaw mnie, Zofio! Żałuj mnie — bo rumienić się muszę, jeżeli jest tylko zwyczajną kobietą — a rozpaczać, jeśli znajdę ją wyższą.