z uszanowaniem całując jej rękę

Wdzięczną jestem Milady za tę łaskę, jakbym ją przyjęła.

LADY

Patrzcie, jaka wielka pani! Dziewczyna twojego urodzenia uważać się powinna za szczęśliwą, gdy służbę znajdzie. Cóż poczniesz, moja droga! Cóż to? — czy masz za delikatne paluszki do roboty, czy ta twarzyczka tak cię dumną czyni?

LUDWIKA

Twarz moją, łaskawa pani, tak jak urodzenie, do zasług moich policzać nie można.

LADY

Albo myślisz może, że ta piękność nigdy nie przeminie? Biedne dziecię! Ktokolwiek ci to mówił, żartował z was obojga. Lica twoje w ogniu nie pozłacane. Co ci zwierciadło za stałe, za wieczne podaje, jest tylko powierzchowna, cienka pozłota, która prędzej czy później wielbicielowi twojemu w rękach zostanie. Cóż poczniesz wtenczas?

LUDWIKA

Żałować będę wielbiciela, Milady, który dlatego diament kupował, że go widział w złoto oprawnym.