SCENA VIII

Lady poruszona, stoi w nieprzytomności umysłu — wzrok osłupiały utkwiła we drzwi, przez które Ludwika wybiegła — po niejakim czasie jakby obudzona.

Jak to było? — com ja czuła? — co ta nieszczęśliwa wyrzekła? Jeszcze, o nieba! jeszcze rozdzierają ucho te straszne potępiające mnie słowa: Weź go. Co nieszczęśliwa? Podarunek ostatniego oddechu twojego? Boże mój, Boże! Także66 ja nisko upadłam — także mnie gwałtownie ze wszystkich tronów mojej dumy strącili, że czekam zgłodniała na to, co mi wspaniałość żebraczki wyrzuci z ostatniej walki życia i śmierci. Weź go i te słowa wymawia takim głosem, patrzy takimi oczami! — Emilio! Na to żeś wybiegła za granice płci twojej? — walczyła o piękne imię dziewicy brytańskiej, ażeby bogaty gmach twojego honoru zapadł się przed wyższą cnotą wypieszczonej mieszczanki? Nie — o nie, biedaczko dumna! — Emilia Milford da się zawstydzić, ale nigdy zhańbić. I ja mam siłę zrzeczenia się go na zawsze. Upokorz się, miękka, cierpiąca niewiasto — uciekajcie ode mnie słodkie, złote obrazy miłości! Niechaj wspaniałomyślność będzie jedyną przewodniczką moją. Ta kochająca się para musi zginąć, albo Milford zrzec się prawa swego i zgasnąć w sercu książęcia. Po chwili z żywością. Stało się — usuwam straszną przeszkodę, rozrywam związki pomiędzy mną i księciem, wyrwę z łona mojego tę miłość wściekłą. W twoje objęcia rzucę się, o cnoto! Przyjm twoją żałującą córkę Emilię. Jakże mi błogo, jakże się lekką, jak podniesioną się czuję! Ze szczytu mojej potęgi zejdę dzisiaj wielka jak słońce zapadające — moje państwo razem z miłością przepadnie — i tylko z sercem moim pójdę na to dumne wygnanie, Idzie do sekretarza. Zaraz się stać musi — bez zwłoki, nim wdzięki lubego młodzieńca krwawą walkę serca na nowo sprowadzą.

Siada i pisze.

SCENA IX

Lady, Lokaj i Zofia, później Marszałek Kalb i Służba.

LOKAJ

Marszałek dworu pan Kalb z poleceniem od księcia przysłany, czeka w przedpokoju.

LADY

pisząc