Gubić się będą w domysłach wertepowe lalki książęcia. W istocie, wypadek dosyć dziwny, żeby te prześwietne mózgownice gwoździami pozabijać. Skręcą się granice dworskiej etykiety. Cały kraj się wzburzy.
LOKAJ i ZOFIA
Marszałek dworu, Milady!
LADY
obracając się
Kto? co? — Tym lepiej! Ten rodzaj stworzeń do posyłek tylko zdatny na świecie. Niech wejdzie!
Lokaj odchodzi.
ZOFIA
przystępując z troskliwością
Gdybym się nie lękała Milady, że weźmiesz za zuchwalstwo — Panna Miller wybiegła z sali w nieprzytomności zupełnej — ty pani, masz twarz rozognioną, mówisz sama z sobą. Lady zawsze pisze. Lękam się — cóż się tu stać mogło?