Marszałek i uchodzi, kilka ukłonów robi do pleców Milady — niepostrzeżony zbliża się, staje za krzesłem, stara się uchwycić połę jej sukni, którą całuje — i mówi bojaźliwie szeptając:
Serenissimus. —
LADY
przezierając list i posypując go piaskiem
Zwali na mnie ciężar czarnej niewdzięczności — byłam opuszczoną. — On dźwignął mnie z nędzy. Z nędzy? — Okropna zamiana! — Zedrzyj twój rachunek, zwodzicielu! Wieczny mój wstyd z lichwą67 ci zapłaci.
KALB
na próżno do Lady ze wszystkich stron się zbliżając
Milady zdaje się trochę roztargnioną. Muszę się jednakże ośmielić. — Bardzo głośno. Serenissimus przysyła mnie do Milady, zapytując, czy tego wieczora bal, czy niemiecki ma być teatr?
LADY
powstając ze śmiechem