Jedno z dwojga, mój aniołku! — Tym czasem raczysz księcia na deser zanieść ten bilecik Do Zofii. Ty, Zofio, rozkażesz, żeby zaprzężono i zwołasz do tej sali całą moją służbę.

ZOFIA

oddalając się w poruszeniu żywym

O nieba! — co ja przeczuwam? — co to będzie, Boże!

KALB

Łaskawa pani jest trochę échauffée68.

LADY

Tym mniej będzie udania. — Hura, panie marszałku nadworny! — miejsce jest do zajęcia. Wyborna pora dla swatów. Marszałek wątpliwym wzrokiem list przeglądając. Czytaj go, czytaj — ja chcę, żeby treść znano, nie tylko we cztery oczy.

KALB

czyta; tymczasem w głębi sceny zbiera się służba Milady