KALB

Ciel69 taka zuchwałość — rozważ tylko, Milady, pomyśl, w jak wielką wpadniesz niełaskę.

LADY

do służby

Przerażeni jesteście, dobrzy ludzie moi, czekacie, jak się rozwiąże cała zagadka. Zbliżcie się do mnie, moi kochani! — Służyliście mi szczerze i poczciwie, więcej patrząc na oczy moje, jak na mój worek. Posłuszeństwo było waszą namiętnością, moja łaska waszą dumą. Smutny to los, że pamiątka wierności waszej jest razem wspomnieniem poniżenia mego — że moje dnie najczarniejsze dla was najszczęśliwszymi były! Ze łzami. Uwalniam was, dzieci moje! Nie ma już Lady Milford, a Joanna Norfolk za uboga, ażeby mogła długi płacić. Mój skarbnik niech całą szkatułkę pomiędzy was rozda. Pałac ten zostanie księciu — najuboższy z was odejdzie stąd bogatszym od swojej pani. Wszyscy ze szczerym uczuciem całują jej ręce. Rozumiem was, moi dobrzy ludzie! — Bądźcie mi zdrowi, bądźcie mi zdrowi na zawsze. Już słyszę powóz zajeżdżający. Chce wychodzić, marszałek zastępuje jej drogę. Biedny człowieku! Czy jeszcze tu jesteś?

KALB

który cały czas z podziwieniem najwyższej ograniczoności na list Lady spoziera

I list ten mam oddać do własnych wspaniałych rąk najjaśniejszego pana?

LADY

Biedny człowieku! Do własnych wspaniałych rąk i dodasz jeszcze własnym wspaniałym uszom, że ja nie mogąc pieszo do Loretty wędrować, zarabiać będę codzienną pracą na życie, żeby się oczyścić z tego wstydu, żem nad nim panowała.